Organizatorzy BRA DAY 2016

BRA DAY Polska 2016 – zapraszamy 21 i 22 października do Łodzi

Już po raz trzeci zapraszamy na BRA DAY Polska [od Breast Reconstruction Awareness Day czyli Dzień Informacji o Rekonstrukcjach Piersi], który w tym roku odbędzie się 21 i 22 października do Łodzi.

BRA Day to międzynarodowa akcja mającą na celu edukację i promowanie zabiegów rekonstrukcji piersi po mastektomii, jako integralnej części leczenia kobiet chorych na raka piersi.

Najbardziej aktualne Informacje o programie obchodów [co / gdzie / kiedy] znajdziecie na Facebookowych stronach Szpitala Kopernika www.facebook.com/SzpitalKopernikLodz/
lub naszej Fundacji www.facebook.com/FundacjaPelnaPiersiaBRADayPolska/

Do zobaczenia!

I Rajd Pełną Piersią

„I Rajd Pełną Piersią” za nami!

14 maja odbył się Pierwszy Rajd „Pełną Piersią”.

Na rajd zaprosiliśmy dziewczyny, które przez cały rok swoją energią napędzały i napędzają akcje naszej fundacji.

Oj działo się! Album ze zdjęciami zrobionymi przez Irka Reka najlepiej oddaje naszą debiutancką rajdową przygodę! (Czekamy jeszcze na filmową relację od Maćka @ 2Cylindry!)

Dziękujemy Grupie Mast i Royal Fleet za wspaniałe emocje na trasie, a Eko-Farmie Żelechów dziękujemy za super gościnę i….pyszne żeberka z grilla!

Za rok musimy to powtórzyć!

Rozmowy o ŻYCIU PEŁNĄ PIERSIĄ: „Dziewczyny przerwijcie pępowinę choroby!” przesłanie Ani z Łodzi

W odpowiedzi na nasz cykl „Rozmowy o Życiu Pełną Piersią”, dostaliśmy takiego oto maila od Ani z Łodzi. Publikujemy go, bo jest to niesamowite świadectwo pozytywnej energii, którą należy przekazywać dalej. Aniu – dziękujemy i trzymamy kciuki za Himalaje i nie tylko!

Ania miała zobioną mastektomię z jednoczesną rekonstrukcją. Ania pisze do nas tak:

…..Przyznam, że gdy dowiedziałam się o chorobie było mi wszystko jedno. Jednak dziś nie wyobrażam sobie nie mieć implanta. Już drugiego dnia zaakceptowałam „silikona”- tak nazywam nową pierśJ. Doktor obiecywał że będę żyć jak przed operacją i dotrzymał słowa. Piszę o tym dlatego aby przekonać innych, że wszelkie bariery są w głowie. Minął dopiero rok a ja już wróciłam do pełnej sprawności, a pomimo wieku – 47 lat – dość dużo od siebie wymagam – trenuję cross-fit to dość ciężka dyscyplina (pompki, sztanga, podciągania). Wróciłam do formy sprzed operacji J. Nawet pan doktor się troszkę zdziwił – obiecuję doktorze dbam o siebie – ręka w porządku, nie puchnie, nie drętwieje nie boli. Na co dzień obracam się wśród wysportowanych młodych ludzi to oni są moim napędem.
Nie myślę o ty co przeżyłam. Mam swoje cele sportowe. Chcę coraz więcej i więcej. I to jest moja rada dla wszystkich kobiet – nie warto żyć chorobą, tym co „nas złego spotkało, jakie to musimy być silne i takie tam….”, bo tak naprawdę nie stało się nic. Dlatego nie piszę o tym co przeżyłam (umówmy się – traktowałam raka jak WYROK, ale nie chcę mówić o rzeczach złych).. całe szczęście doktor wyleczył również moją psychikę bardzo mi pomógł, będę jego dłużniczką do końca życia.
Może właśnie dlatego teraz z perspektywy roku uważam, że choroba wywarła na mnie dobry wpływ.
Oto kilka faktów:

  • Był to rak piersi – całe szczęście „cycka” można wyciąć, a mózg, trzustkę….?
  • Są choroby dużo gorsze – takie na które w ogóle nie ma lekarstwa.
  • W czasie choroby zobaczyłam jak wielu mam przyjaciół, jak wielu osobom na mnie zależy.
  • Mój mąż i córcia rozpieścili mnie – byłam księżniczką J tak naprawdę dbają o mnie do dziś
  • Zrozumiałam co jest naprawdę ważne w życiu
  • Byłam nerwusem, raptusem teraz….. nawet w pracy pytają czy mam nerwy, wszyscy się wściekają, a ja wiem, że nie warto – zmieniłam priorytety
  • Zrozumiałam jak ważne są życzenia dużo zdrowia…
  • Mam swoje cele, i dążę do ich realizacji
  • W szpitalu obiecałam sobie, że jak wyzdrowieję to muszę wrócić na cross fit, albo przebiec półmaraton. Już wiem, że nie musze aż tyle biegać.,,
  • Szykuje się na trekking w Himalaje – wiem że muszę tam pojechać bo po trosce o rodzinę to była pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy gdy usłyszałam wyrok „umierasz a mnie byłaś w Himalajach” – już odkładam pieniądze może znajdę sponsora.
  • Teraz już wiem że trzeba się realizować, trzeba żyć!

Dziewczyny przerwijcie pępowinę choroby. Nie wolno żyć tylko wspomnieniami. nazywacie się „amazonki” – walczcie, ale ze sobą, ze swoimi słabościami.

Pozdrawiam,

Anka z Łodzi

BRA Day 2

BRA DAY Polska 2015

Obchody BRA DAY [od Breast Reconstruction Awareness Day czyli Dzień Informacji o Rekonstrukcjach Piersi] zawitały do Polski już po raz drugi.

23 października 2015 roku, organizatorzy BRA DAY Polska zaprosili Panie do łódzkiego Kopernika na bezpłatne badania (mammografia, cytologia, USG, badania ginekologiczne), bezpłatne konsultacje ze specjalistami ze szpitala i bezpłatne warsztaty dotyczące zasad zdrowego trybu życia. Tego dnia miało miejsce również uroczyste otwarcie zmodernizowanej części Wojewódzkiej Przychodni Onkologicznej wraz z Pracownią Mammografii. Oto relacja z tej części BRA Day, którą przygotowało TVP Łódź. 

Druga części obchodów BRA DAY Polska 2015 odbyła się wieczorem na łódzkiej ASP, gdzie zorganizowano galę „BRA-vissime”. Jej bohaterkami były Panie, które przeszły zabieg mastektomii i rekonstrukcji. Powiadają, ze obraz wyraża więcej niż 1000 słów, więc zamiast Wam opowiadać o tym co się działo na naszej gali – zapraszamy do obejrzenia:

Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam w zorganizowaniu tych niezapomnianych obchodów! Do zobaczenia na BRA DAY Polska 2016!

Bra Day 2 Patroni i Sponsorzy

Rozmowy o ŻYCIU PEŁNĄ PIERSIĄ: wywiad z Iwoną Pietrzak-Frens

pod redakcją Karoliny Bober z Fundacji „Pełną Piersią”

Ostatni kwartał 2015 roku był dla Fundacji bardzo pracowitym miesiącem. Odbyła się druga edycja BRA DAY Polska. Nie udałaby się bez naszych wspaniałych dziewiętnastu modelek, cudownych kobiet po rekonstrukcji piersi, które wygrały bardzo ciężką walkę z rakiem piersi. Dzisiaj każda z nich jest aktywnym wulkanem pozytywnej energii. Chciałabym w tym wywiadzie, w naszych Rozmowach o życiu Pełną Piersią, porozmawiać z jedną uczestniczek naszej Gali BRAvissime Iwoną Pietrzak-Frens.

W rodzinie Iwony wszystkie kobiety od strony matki, przegrywały walkę z nowotworem piersi w wieku 49 lat. Kiedy umierała jej mama, Iwona była w szóstym miesiącu ciąży. Całe życie miała wrażenie, że rak jest tak powszechnie nieuleczalny, że podświadomie czekała na jego przyjście. Pogodzona z losem (!) wykryła u siebie spore zmiany w piersi. Brak zaskoczenia, bo przecież za chwilę będzie miała 49 lat. Rodzinna historia nie napawała optymizmem, a Iwona miała wrażenie, że dosłownie umrze psychicznie, że sobie nie poradzi. Okazało się, że jej jedynym i szczęśliwym ratunkiem poza leczeniem, byli przyjaciele i znajomi, którzy podjęli słuszne działaniai natychmiastową reakcję. Zapraszam do lektury.

K.B. Cześć, dziękuję bardzo za spotkanie. Opowiedz proszę, jak wykryłaś u siebie guzki. Czy badałaś się sama w domu, metodą palpacji?

I.P.F. – Wiedziałam, że będę chorować, więc po co miałam się badać. Bałam się to oczywiste, nie chciałam się operować, bo dla mnie to było jednoznaczne z wyrokiem. Sama choroba nie była problemem, największą przeszkodą było przekonanie, że nie poradzę sobie psychicznie. Obserwowałam jak chorobę znosi moja mama i mimo iż wiedziałam, że zachoruję, nie byłam na to gotowa.

K.B. A to nie jest też trochę tak, że za mało jest miejsc, gdzie możemy zasięgnąć porady, pomocy, wsparcia w przypadku choroby? Nikt nie mówi, jak postępować, jak psychicznie wytrzymać?

I.P.F. Tak, dokładnie. Całe szczęście, że mam przyjaciół, którzy wyciągali mnie na siłę z domu na badania. Bez nich nie dałabym sobie rady. To oni ciągnęli mnie za rękę, za głowę za wszystko za co się dało do lekarzy.

K.B. Kiedy i jak dowiedziałaś się o chorobie?

I.P.F. Zachorowałam w 2012 roku, więc bardzo niedawno. Namacalne guzki pojawiły się bardzo szybko, miałam wrażenie, że na przełomie dwóch tygodni pojawiła się zmiana, zaczął uwierać mnie biustonosz, wtedy zorientowałam się, że coś jest nie tak, że coś tam jest.

K.B. A co dla Ciebie było najcięższe w chorobie?

I.P.F. Najcięższa była chemioterapia. Przeszłam cztery cykle, chemii czerwonej. To nie tylko to, że człowiek chudnie, wymiotuje, ma ciągłe mdłości. Przez dwa tygodnie od podania chemii nie mogłam jeść, zatracała mi się ocena odległości. Wrażenie zaburzeń błędnika, uciekają podstawowe myśli. Ciężko jest zapamiętać małe rzeczy. Czasami jeszcze się to zdarza. Dodatkowo jak nie ma się żadnego wsparcia albo stany nerwowe to naprawdę może być bardzo ciężko. Dodatkowo w czasie mojej choroby, podczas chemioterapii opuścił mnie mąż, nie wytrzymał napięcia. Podczas BRA DAY 2015, gdzie przy luźnych dyskusjach w kuluarach z paniami po nowotworach piersi, okazało się, że moja historia nie jest wyjątkiem, wielu mężczyzn, nie przechodzi tej próby, napięcia. To tak jakby kobieta składała się głównie z piersi.
W tej chwili mam wspaniałego partnera., który dopinguje mnie bardzo, między innymi do wystąpienia na wybieg.
Niestety po rekonstrukcji piersi pojawił się problem z gojeniem kompleksu otoczka brodawka. To właśnie mój obecny partner namówił mnie do wykonania tatuażu na rekonstruowanej piersi. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.

K.B. Diagnoza nowotworowa to rzeczywiście duże wyzwanie dla najbliższych pacjentki, Ty na szczęście w czasie choroby mogłaś liczyć na wsparcie przyjaciół?

I.P.F. Miałam tak ogromne wsparcie wśród przyjaciół, że w związku z nim czułam się w obowiązku wyjścia z choroby (śmiech). Drugim ogromnym szczęściem był moment, kiedy trafiłam do doktora P. Pluty, którego podejście do mojej choroby było zupełnie naturalne. Jest Pani młoda, tu wytniemy, zrobimy i będzie dobrze. Po operacji jak przyszłam na kontrolę okazało się, że goi się rewelacyjnie. Byłam bardzo szczęśliwa.

K.B. A co byś chciała powiedzieć, przekazać kobietom, które zastanawiają się nad rekonstrukcją piersi?

I.P.F Oczywiście, że zrobić! Ja mogę pokazać, mogę dać dotknąć (śmiech) mogą popatrzeć na moją twarz i zobaczyć, że jestem uśmiechnięta, zadowolona. Tak jak powiedział doktor P. Pluta, że z tej mojej skancerowanej piersi zrobiłam atut, pokryłam te wszystkie blizny, szramy.
Kiedyś na nią nie mogłam patrzeć, a w tej chwili staję przed lustrem i mówię „kurcze, ta jest ładniejsza!” (śmiech) ona naprawdę jest bardzo ładna 😉

K.B. Minęły trzy lata od choroby, wyglądasz pięknie. Patrząc na Ciebie nigdy nie pomyślałabym, że masz za sobą takie przeżycia, że jesteś po takich przejściach. Gratuluję. Jakie są Twoje plany na przyszłość?

I.P.F. Chciałabym przekazać moje wszystkie doświadczenia z przechodzenia choroby, z operacji usunięcia piersi jak i rekonstrukcji – podzielić się z kobietami wiedzą, doświadczeniami jak i obserwacjami organizmu po roku, dwóch, trzech od zabiegu. Chciałabym im opowiedzieć, co je czeka. Dlatego zdecydowałam się udzielić tego wywiadu, bo ja już to wszystko mam za sobą, stanęłam na nogi, uważam, że teraz naprawdę mam siłę, moje dzieci są już w miarę duże, mam wsparcie, przyjaciół. Jestem winna to wszystkim ludziom, którzy mi pomogli, winna wszystkim kobietom dokoła, aby pomóc i przybliżyć temat choroby nowotworowej. Karolina, mam wielką satysfakcję! Jestem pierwszą kobietą w rodzinie, która dożyła pięćdziesiątki. Jestem z tego dumna. Było naprawdę źle, ale zmobilizowano mnie do walki o życie, nie miałam wyjścia, musiałam żyć!

K.B. a co z kobietami, które nie mają na kogo liczyć, nie mają tyle szczęścia, przyjaciół?

I.P.F. Na pewno trzeba je znaleźć, uświadomić, i krok po kroczku pozwolić wyjść z domu, trzeba je wyciągnąć do życia, dać im nadzieję, żeby wiedziały, że można, że się da. Tak jak postąpili ze mną moi najbliżsi. Jestem im za to bardzo wdzięczna.

K.B. Bardzo dziękuję Ci za rozmowę.

I.P.F. Dziękuję.

Podczas naszego spotkania powstał niesamowity pomysł. Iwona podjęła współpracę z naszą Fundacją. Chętnie opowie Wam o swojej chorobie, odpowie na nurtujące Was pytania odnośnie rekonstrukcji jak i samej choroby nowotworowej piersi. Aby skontaktować się z Iwoną napisz do nas na: fundacjapelnapiersia@gmail.com 

Rozmowy o ŻYCIU PEŁNĄ PIERSIĄ: wywiad z Ewą Sobieraj

pod redakcją Karoliny Bober z Fundacji „Pełną Piersią”

Tematyka mastektomii oraz rekonstrukcji piersi w Polsce jest jeszcze trochę tematem tabu, wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że mają szansę na przywrócenie swojego ciała do życia „pełną piersią”. Rozpoczynamy tym samym, cykl wywiadów, aby pokazać Wam, jak wygląda życie po mastektomii z rekonstrukcją piersi u kobiet, które zdecydowały się podjąć tą ważną w ich życiu decyzję. Liczymy, że te odważne Panie odpowiedzą na większość nurtujących pytań odnośnie wspomnianej wyżej tematyki.

Moją pierwszą rozmówczynią jest Ewa Sobieraj, świadoma nosicielka uszkodzonego genu BRCA1, czyli kobieta o zwiększonym prawdopodobieństwie zachorowania na raka sutka oraz raka jajnika. Ewa zachorowała na nowotwór piersi i bez chwili wahania zdecydowała się na obustronną amputację oraz rekonstrukcję piersi. Na dzień dzisiejszy jest już po operacji i zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań. Szczegóły naszej rozmowy poniżej.

Karolina Bober:  Witaj, dziękuję, że zgodziłaś się poświęcić nam chwilę.

Ewa Sobieraj: – to ja bardzo dziękuję za zaproszenie. Cieszę się, że mogę przedstawić część swojej historii. Jeżeli w jakikolwiek sposób wpłynie to na czyny niezdecydowanych na operację kobiet to już możemy uznać to za sukces.

K.B.: Skąd dowiedziałaś o możliwości operacji rekonstrukcji piersi?

E.S.: – wiedziałam, że istnieje możliwość rekonstrukcji piersi jeszcze przed chorobą, zawsze starałam się być świadomą pacjentką. W mojej rodzinie tematyka nowotworów piersi nie była obca. Moja mama oraz starsza siostra przegrały tę walkę, a ja postanowiłam za wszelką cenę przezwyciężyć moje przeznaczenie. Kiedy dowiedziałam się, że mam nowotwór piersi oraz, że istnieje  możliwość mastektomii z jednoczesną rekonstrukcją, wiedziałam, że jest to jedyne korzystne dla mnie rozwiązanie. Zdecydowałam się na profilaktyczną mastektomię z rekonstrukcją również drugiej zdrowej piersi.

K.B.: Czy w takim razie wiedziałaś już wcześniej o możliwości mastektomii z jednoczesna rekonstrukcją zdrowych piersi?

E.S.: – tak wiedziałam, byłam świadoma. Jestem nosicielką BRCA1 i obciążenie genetyczne, motywowało mnie do szukania aktualnej wiedzy na ten temat oraz do częstszych kontroli medycznych. Tak jak powiedziałam, byłam świadoma, że kiedyś będę musiała podjąć tę decyzję, często o tym myślałam, w związku z czym sama rozmowa z lekarzem nie była dla mnie tak dużym zaskoczeniem.

K.B.: A jaka była reakcja rodziny na to, że chcesz oraz,  że poddasz się operacji?

E.S.: – rodzina od samego początku wspierała mnie bardzo, i mimo, iż ciężko jest przekazać wiadomość o chorobie, to wiedziałam, że muszę mówić im o wszystkich decyzjach jakie podjęłam na temat swojego zdrowia i naszej przyszłości. Na co dzień jestem osobą energiczną i hardą, mam wspaniałą rodzinę oraz wielu przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. Uważam, że to idealny fundament do komfortowego leczenia.

K.B.: A jak wspominasz pobyt w szpitalu?

E.S.: – Jak wiemy,  pobyt w szpitalu jest w tej sytuacji obowiązkowy, powiem ci z ręką na sercu, że zabezpieczenie medyczne, przeciwbólowe jak i sam personel nie pozwolił mi na to, abym cierpiała. Miałam na miejscu bezpłatną, codzienną opieką psychologiczną. To naprawdę dobre wsparcie do osiągnięcia równowagi, spokoju i wyciszenia dla ciała i umysłu. Naprawdę obdarzona byłam wyjątkową opieką lekarską i wiem, że nie jestem wyjątkiem w tej kwestii.

K.B:. A jak jest dzisiaj, minął już rok od operacji, czy czujesz się pełnowartościową kobietą?

E.S.: – Jak najbardziej tak! Odetchnęłam Pełną Piersią <śmiech> Czuję się już bezpieczniej, a latem założyłam nawet sukienkę bez stanika. To dla mnie nowy rozdział i przyznam się, że naprawdę nie mam się czego wstydzić. <śmiech>

K.B.:  Niedawno wróciłaś do pracy. Jaka była reakcja Twojego otoczenia na chorobę?

E.S.: – W pracy większość współpracowników wiedziała o mojej możliwości zachorowania na nowotwór piersi, nigdy tego nie ukrywałam, wręcz namawiałam znajome do częstszych kontroli piersi. Większość osób z pracy dzwoniła do mnie prawie codziennie, odwiedzano mnie w domu i naprawdę czułam bardzo duże wsparcie. Nie będę ukrywać, bo warto o tym mówić, istnieje też grupa ludzi, którzy nie potrafią, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że najnormalniej oni chyba się boją zapytać chorą na nowotwór „jak się czuje, o codzienny dzień.. czasami są to ludzie z rodziny, czasami nawet przyjaciele.. rozumiem to i nie mam żalu. Każdy opanował inaczej swoje emocje, każdy jest inny.

K.B: Wróćmy jeszcze na chwilę do pracy, opowiedz o reakcjach ludzi…

E.S.: – Wiesz, jak już wróciłam do pracy, oprócz gratulacji, przyszedł taki moment, że bałam się wyjść na hol główny (śmieje się), to jest ten moment, kiedy wiesz, że będziesz żyła, że pozbyłaś się tego wstrętnego robala, bo tak wyobrażam sobie raka.. ludzie to czują i wtedy każdy wreszcie znajduje w sobie odwagę aby zapytać „co słychać?”,  w większości przypadków były to łzy szczęścia i gratulacje wygrania tej walki. To są momenty, w których dumnie oddycham moją Pełną Piersią.

K.B.: Co w takim razie operacja zmieniła w Twoim życiu?

E.S.: – Poczułam się lżej. Operacja pozwoliła mi pozbyć się dalszego rozwoju choroby piersi. Czuję się bezpieczniej, aczkolwiek nadal badam się i kontroluję moje zdrowie.

K.B.: Wiem, że uczestniczysz w zajęciach ruchowych, ciężko było wrócić? Myślisz, że po mastektomii bez rekonstrukcji byłoby szybciej i łatwiej wrócić do codziennych obowiązków i zajęć dodatkowych?

E.S.: – uważam, że po mastektomii z rekonstrukcją jest większy komfort życia oraz powrotu do zdrowia. Według mnie od strony psychicznej jak i fizycznej. Nie widzisz braku piersi, nie martwisz się dyskomfortem jaki daje proteza. Dodatkowo dochodzą jeszcze kwestie eksponowania swojego ciała, zaczynając od domowych pieleszy <śmiech>, kończąc na pracy, gdzie w moim przypadku,  przebieram się w szatni razem z innym personelem. Nie wyobrażam sobie w tej chwili podjęcia innej decyzji bądź zrezygnowania z możliwości rekonstrukcji.

K.B.: Czyli nadal czujesz się 100% kobietą?

E.S.:  oczywiście! Mam piękne piersi, łatwiej mi kupić biustonosz, czekam jeszcze jak odrosną mi włosy po chemioterapii i wtedy będę prawdziwą super laską (śmiech).

K.B.: Dziękuję, to chyba najlepsze zdanie podsumowujące naszą dzisiejszą rozmowę. Bardzo miło było wysłuchać Twoją historię.

E.S.: również dziękuję. Widzimy się w październiku na BRA DAY 2015.

 

BRA Day 2 - logo

BRA Day – po raz drugi w Polsce – zapraszamy 23 października do Łodzi

Z wielką radością informujemy, że po raz drugi w Polsce odbędzie się BRA Day [od Breast Reconstruction Awareness Day czyli Dzień Informacji o Rekonstrukcjach Piersi] i serdecznie wszystkich zainteresowanych zapraszamy 23 października do Łodzi! 

BRA Day to międzynarodowa akcja mającą na celu edukację i promowanie zabiegów rekonstrukcji piersi po mastektomii, jako integralnej części leczenia kobiet chorych na raka piersi.

Program drugiej edycji obchodów BRA Day w Polsce obejmuje:

Część I: w godz. 10.00-15.00 w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. M. Kopernika w Łodzi przy ul. Pabianickiej 62

  • bezpłatne badania: mammografia, badania ginekologiczne, cytologia, USG
  • bezpłatne konsultacje  ze specjalistami z WSS im. M. Kopernika w Łodzi
  • bezpłatne warsztaty i porady dotyczące zasad zdrowego trybu życia
  • uroczyste otwarcie zmodernizowanej części Wojewódzkiej Przychodni Onkologicznej wraz z Pracownią Mammografii w obecności Marszałka Województwa Łódzkiego Witolda Stępnia

Zgłoszenia przyjmujemy w dniach 01.10.2015 – 16.10.2015
e-mail: promocja@kopernik.lodz.pl    tel.  42 689 57 57

Część II: o godz. 19:00 Gala „BRA–vissime!” w auli Akademii Sztuk Pięknych im. Wł.  Strzemińskiego w Łodzi przy ul. Wojska Polskiego 121

  • wystawa fotograficzna, pokaz mody znanych projektantów, pokaz bielizny – wszystko z udziałem Pań po mastektomii i rekonstrukcji piersi
  • wykład pt. „Kobiece piersi a Wielka Sztuka – czyli co nowego może wyniknąć z rozmów Chirurga Piersi z Historykiem Sztuki” – dwugłos świata medycyny i sztuki
  • aukcja kreacji znanych projektantów oraz innych atrakcji przekazanych na cele charytatywne (uzyskane pieniądze wesprą działania Fundacji „Pełną Piersią”)
  • występ zespołu Blue Cafe

Wstęp za okazaniem zaproszenia.
Informacje e-mail: promocja@kopernik.lodz.pl    tel.  42 689 57 57

Zapraszamy 23 października do Łodzi!

Współorganizatorzy, Patroni i Sponsorzy BRA Day 2015

Współorganizatorzy, Patroni i Sponsorzy BRA Day 2015

 

 

 

Akcja TAŃCZYMY PEŁNĄ PIERSIĄ w Łodzi

Screen Shot 2015-08-13 at 22.33.48

Na akcję TAŃCZYMY PEŁNĄ PIERSIĄ w Łodzi zaprasza Project Salsa!
Szkoła tańca udostępniła Fundacji bezpłatne wejściówki i karnety na indywidualne lub grupowe zajęcia salsy dla Pań po operacji piersi, jak również na spotkania z psychologiem i wykłady żywieniowe.

Przypominamy, że akcja TAŃCZYMY PEŁNĄ PIERSIĄ skierowana jest do Pań po operacji piersi, które tańcząc salsę pod okiem specjalnie przeszkolonych instruktorów, mogą jednocześnie ćwiczyć odpowiednie mięśnie klatki piersiowej.

W Łodzi zajęcia odbywają się w szkole tańca Project Salsa przy ul. Gdańskiej 57a, a od 04.09 al. Stuga 66 /
Jeżeli chcesz dołączyć do naszej akcji w Łodzi – napisz do nas (fundacjapelnapiersią@gmail.com) – pomożemy wybrać najlepszą formę zajęć dla Ciebie.

Dziękujemy Project Salsa za wspieranie akcji naszej Fundacji!